środa, 5 marca 2014

Rozdział 3


*Nina's POV*
Wściekłam się na siebie za to, że tak po prostu olałam Andrew kiedy z nim tańczyłam.Musiałam go jak najszybciej znaleźć.Zaczęłam biec, lecz zaraz leżałam na ziemii, bo moje buty mi na to nie pozwalały.Musiałam je zdjąć bo: alkohol+bieg+wysokie buty=gwarantowana gleba.Nie miałam na sobie mojej katany, ale nie czułam zimna które we mnie uderzało, bo dzięki dużej dawce alko czułam ciepło.Strasznie mnie bujało na boki, co chwilę zmieniałam drogę: raz szłam po ulicy a raz po chodniku.Rozglądałam się we wszystkie strony, aż w końcu zobaczyłam ciemną uliczkę, a w niej jakiegoś chłopaka.Odległość pomiędzy nami nie pozwalała na to bym rozpoznała kim on jest, więc zaczęłam iść w jego stronę.Z każdym kolejnym krokiem byłam coraz pewniejsza, że jest to mój przyjaciel.Stał oparty o ścianę z opuszczoną głową wpatrując się w swoje buty.Gdy usłyszał, że ktoś zbliża się w jego stronę natychmiast się poderwał, ale kiedy zobaczył, że to ja od razu na jego twarzy pojawił się spokój.Stanęłam po drugiej stronie i także oparłam się lekko o ścianę.Pomiędzy nami nastała cisza, ale ktoś musiał ją przerwać.Andrew zaczął iść w moją stronę i zatrzymał się na środku zaułka.Lustrowałam go od góry do dołu i stwierdziłam, że też wcale nie wyglądał źle.Miał na sobie czarną marynarkę a pod spodem białą koszulkę na której widać było zarysy jego klaty.Na nogi miał wciągnięte czarne rurki i a na stopach białe trampki za kostkę.Włosy miał z lekka postawione co nadawało jego outfitowi nieco pazura.Uśmiechnęłam się do chłopaka po czym zagryzłam wargę.


Dobra Nina.Teraz albo nigdy.


Nie zważałam na to, że mogłam mu coś zrobić.Po prostu popchnęłam go z całej siły na ściane, po czym przysunęłam się do niego i jak najlepiej umiałam zaczęłam go  namiętnie całować.Chłopak chyba nie wiedział co się dzieje, bo nie dawał żadnej oznaki życia lecz po chwili zaczął oddawać pocałunki jeszcze lepiej ode mnie na moich ustach szyji i dekoldzie.Po długim czasie oderwałam się od niego i spojrzałam głęboko w oczy.Było w nich widać radość i spełnienie, u mnie za pewne też.W końcu jakimś sposobem wyznałam mu to co do niego czuję.Przynajmniej tak mi się wydaje, ale przecież gdybym go nie kochała to chyba nie szukała go po całym mieście po czym zaczęła całować żeby jak najdłużej to zapamiętał? Wtuliłam się w niego stając na palcach, aż w końcu nie zważając na to gdzie się znajduje, zasnęłam.


~*~


Obudziłam się przez światło wpadające do sypialni.Nie mojej sypialni jak się później okazało.Otworzyłam oczy i od razu oślepiła mnie jasność która panowała w tym pomieszczeniu.W prawie całym pokoju było biało:białe ściany,białe łóżko,biała pościel,biały dywan i białe zasłony.Tylko meble takie jak:szafa,komoda,biurko i krzesło były w ciemniejszym odcieniu brązu.Dywan było jasno-szary a panele jeszcze ciemniejsze niż meble.Pokój ten przypominał mi mój pokój, lecz u mnie jeszcze więcej przedmiotów było białe.Zobaczyłam, że nie mam na sobie moich rzeczy z wczoraj, tylko majtki i za dużą fioletową koszulkę.Przeraziłam się lekko gdy zobaczyłam, że obok mnie ktoś leży.Nie wiedziałam kto to bo cały był przykryty kołdrą oprócz jego ręki.Próbowałam sobie przypomnieć co się wczoraj wydarzyło lecz jedyne co pamiętałam to ten chłopak z klubu z którym stałam pod ścianą i...


Nie


Błagam żeby to nie było prawdą.Nie mogłam się z nim przespać, nie robi się tego z byle kim.Zauważyłam, że na krześle wiszą moje ubrania.Wezmę je i po prostu wyjdę.Jak najdelikatniej zdjęłam z siebie kołdrę by zejść z łózka i nie obudzić...tego kogoś.Zaczęłam się czołgać po łóżku które było ogromne i gdy już chciałam zejść usłyszałam
-Dzień Dobry.
Na te słowa strasznie się wystraszyłam i przez to spadłam z łóżka.Kolesia chyba bardzo to rozśmieszyło, bo jego śmiech słychać było prawdopodobnie w całym mieszkaniu czy też domu.Wstałam i napięcie się odwróciłam po czym zobaczyłam, że tą całą sytuacją był rozbawiony...Andrew.Kamień spadł mi z serca gdy ujrzałam jego roześmianą twarz, lecz nadal nie byłam pocieszona, że jestem u niego,w jego łóżku, w jego bluzce, w samych gaciach a on siedzi w samych bokserkach.
-Andrew...opowiedz mi ze szczegółami co się wczoraj wydarzyło-powiedziałam jak najspokojniej mogłam.
-Muszę przyznać, że nieźle Cię poniosło-chłopak zaśmiał się, a ja wskoczyłam na łóżko i zaczęłam walić go po głowie.Garfield wszystko mi opowiedział tak jak prosiłam, z najmniejszym szczegółem.Już wszystko pamiętałam.Jezusie Chrystusie,serio go pocałowałam.
-Em,no okej, ale mam jeszcze jedno pytanie: Czy my...no wiesz co.
-Nie, nie wiem, ale chętnie posłucham-chłopak znów się zaśmiał za co miałam ochotę go zabić.
-Czy spaliśmy ze sobą?
Nie chodziło może o to żeby mi to nie pasowało, no ale:
1.Po pijaku?
2.Nawet ze sobą nie jesteśmy
-W pewnym sensie tak,ja leżałem koło Ciebie,Ty koło mnie,leżeliśmy w łóżku przykryci kołdrą i sobie spaliśmy...


Geniusz



-...a jeśli chodzi Ci o ten podtekst seksulany to nie.
-Chwała Bogu.
-A co? Miałabyś coś przeciwko?-Andrew zaczął dziwnie ruszać brwiami co mnie rozbawiło.
-Nie.Znaczy nie wiem.Nie jesteśmy nawet razem.Tylko się całowaliśmy...
-A nie chciałabyś spróbować?-chłopak jak zwykle musiał sprawić, że miękne gdy on ukazuje swój uśmiech.Odgarnęłam lekko włosy do tyłu i także się uśmiechnęłam.
-W sumie czemu nie...-przysunęłam się lekko do mojego przyjaciela który zrobił to samo,a nasze twarze dzieliły już tylko milimetry.Nie pewnie poprawiłam się na łóżku a Andrew złożyl lekki pocałunek na moich ustach.Tą piękną chwilę przerwał nam dźwięk tłuczonego szkła.Zobaczyłam na dywanie kamień a do niego przyczepioną karteczkę.Podeszłam by zobaczyć co jest na niej napisane jak najostrożnej aby się nie skaleczyć.Trochę zdziwiła mnie treść kartki a zarazem wystraszyła.


"Dotknij ją jeszcze raz, a odstrzele Ci łeb:)"


Po dokładnym przeanalizowaniu treści kartki ,włączyłam mój telefon by skontaktować się z Seleną, ale nie zdążyłam tego zrobić bo zadzwonił mój telefon.Kochany zastrzeżony.
-To ty?-nawet nie dałam mu zacząć.
-Ale co? Ja? Skądże znowu...
-Gadaj czy to Ty, bo inaczej ja Tobie rostrzele łeb!
-Spokojnie, Nina.A tak na marginesie to dałaś wczoraj niezłego czadu w Miami Club, nie jeden chciałby być na miejscu tam tego gościa.
-Szkoda, że jakoś mnie to nie interesuje.
-Albo potem pod ścianą razem z tym pedałem mmm.
-Po 1:Andrew to nie pedał, po 2: przestań mnie śledzić gówniarzu i zostaw mnie w spokoju-po moich słowach usłyszałam huk na zewnątrz.Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam, że płomienie ognia pochłaniają jakieś auto obok domu Andrew.
-Andrew...T-to twój samochód?
-Nie...To auto mojego sąsiada.
Spojrzałam na telefon by zobaczyć czy polączenie jeszcze trwa.Niestety tak.Przyłożyłam telefon do ucha by usłyszeć co ten ktoś ma mi do powiedzenia.
-Zabawa się dopiero rozkręca skarbie.


____________________________________________________________________
Łiiiii, patrzcie jak szybko dodany:).Trochę sie porobiło, ale "zabawa się dopiero rozkręca".

1 komentarz pod ostatnim rozdziałem i przedostatnim? Serio? Pod prologiem były 4 a tam tylko 1...
Nie chcę was straszyć, że zawieszę bloga czy coś, ale jeden głupi komentarz mogłybyście zostawić serio nawet tą durną kropkę albo chociaż "Super" "Nie podoba mi się", i tyle.Piszę to dla siebie, ale też dla was bo ten jeden obserwator i prawie 500 wejść chyba znaczy, że jednak ktoś tu wchodzi.Także 

BARDZO WAS PROSZĘ O MAŁY KOMENTARZ KTÓRY NA PRAWDĘ MOTYWUJE!

Rozdział znowu pisałam ja,a nie Jula, no trudno.

Lots of love x



poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 2



*Nina's POV*


Mam już dość tych durnych telefonów.Cały czas od tej samej osoby i jak zawsze dzwoni z zastrzeżonego.Jakiś gówniarz robi sobie ze mnie żarty, mówiąc, że bacznie mnie obserwuje i zna każdy mój ruch.Powoli zaczynało mnie to irytować.Brad ma to samo i prawdopodobnie jest to ta sama osoba.Dzisiejszy dzień miałam zamiar spędzić z Seleną, dawno nigdzie nie wychodziłyśmy.Po przebudzeniu przez promienie słońca wpadające do mojego pokoju poszłam doprowadzić się do jakiegoś porządku.Włożyłam na siebie czarne rurki i bluze z nadrukiem wodospadu na jej całej powierzchni i do tego czarne conversy przed kostkę.Do torebki zapakowałam mój telefon,okulary przeciwsłoneczne i słuchawki.Wychodząc z domu mój Iphone zaczął wibrować, toteż wyciągnełam go by zobaczyć kto się do mnie dobija.



Numer Zastrzeżony


Kto by się spodziewał.Przesunęłam palcem w celu odebrania od nieznajomego.
-Czego znowu chcesz?
-Może tak grzeczniej?
Prychnęłam na to co powiedział i po prostu się rozłączyłam.Nie będę z nim rozmawiać,nie chce mieć zepsutego humoru przez jakiegoś dzieciaka.Wyszłam z klatki i udałam się do mojego samochodu który miałam na "spółkę" z Bradem.Odpaliłam auto poczym zobaczyłam kogoś koło śmietnika kto bacznie mi się przyglądał.Nie widziałam twarzy, ponieważ miał okulary przeciwsłoneczne i kaptur zaciągnięty na głowę.Nie zwracając dłużej uwagi odjechałam z pod bloku udając się w kierunku parku.Wysiadłam z samochodu i zobaczyłam Selene która siedziała na ławce pod drzewem.Szybko do niej podbiegłam i z radością sie przywitałam.Selena tak samo jak ja (chyba) nie jest jakąś szarą myszką.Ma śliczny uśmiech i na dodatek oczy oraz zadbane włosy.Nigdy się niczego nie wstydzi, ogólnie jest bardzo spontaniczną osobą.Ma kochającą rodzinę i chłopaka na którego zawsze może liczyć.Podoba się każdemu chłopakowi w okolicy, ale i tak najbardziej kocha Beaua.Gdyby były przyznawane każdemu oceny za całokształt, dziewczyna dostałaby 11/10.
Rozmawiałysmy przez dobrą godzinę na każdy temat,o wszystkim i o niczym.Brunetka wyżaliła mi się, że ostatnio jakaś laska sprzątneła jej z przed nosa ostatnią parę czarnych szpilek które chciała sobie kupić już od dobrego tygodnia.


Typowa Selena


-Może byś wpadła dzisiaj do Hawaii Club? Chcieliśmy zrobić jakąś imprezę, wiesz niedługo mija 6 miesięcy od kiedy jesteśmy razem i chcemy to jakoś świętować-dziewczyna szeroko się uśmiechnęła ukazując swoje śnieżnobiałe zęby.
-Nie chcecie świętować tego razem we dwójkę? Przecież to wasze święto a nie wasze i waszych znajomych-zaśmiałam się na co Sel przybrała smutny wyraz twarzy.
-Myślałam, że będziesz się z tego cieszyła...
-Och nie,wręcz przeciwnie:rozwala mnie od środka z zazdrości, że wam się układa! Nie chciałam Cię urazić.Jeśli chcecie to róbcie impreze.
-Na którą oczywiście przyjdziesz!-dziewczyna od razu rozpromieniała co mnie ucieszyło.Nie lubię gdy się smuci.Lecz nie moge powiedzieć, że jej pomysł ucieszył mnie tak samo jak ją.
-Eh,no nie wiem,chciałam posiedzieć w domu z bratem, bo...
-Żadnych wymówek.Jak Brad chce to też może przyjść w końcu to najlepszy kumpel Brooksa.
-Szkoda, że nie mam z kim przyjść.
-Nikt Ci nie jest potrzebny,a jak na prawdę chcesz z kimś iść to weź Andrew.
O nie tylko nie Andrew, to mój przyjaciel nie będe go nigdzie zapraszała.
-Jeszcze pomyślę.A na razie to się zmywam pa!-wziełam swoją torebkę z ławki i pożegnałam dziewczyne całusem w policzek.Idąc w stronę samochodu zobaczyłam koło niego jakiegoś typka.Przestraszyłam się, bo zobaczyłam, że koleś majstruje przy moim samochodzie.
-Ej! Zostaw ten samochód!-szybko do niego podbiegłam i pod wpływem impulsu kopnęłam go  w krocze.Mama zawsze mi powtarzała, że mam tak robić.Niestety chyba zrobiłam to za lekko, ponieważ chłopak nawet nie jęknął tylko zaczął uciekać.Chciałam zadzwonić po policje, ale nie miałam siły i chęci na jakieś rozmowy i tak pewnie nic by nie zdziałali.Wsiadłam do środka upewniając się czy wszystko jest na swoim miejscu.Nic nie zniknęło ani nie zostało przestawione itp.Odetchnęłam z ulgą i pojechałam do domu.


~*~


Została godzina do imprezy Seleny i Brooksa a ja siedziałam na kanapie oglądając jakiś kanał muzyczny w telewizji.Brad był już przyszykowany, mi za to nigdzie się nie śpieszyło.Po prostu sobie odpuściłam, nie miałam jakoś ostatnio ochoty na imprezy co było dziwne.Słuchając kolejnej piosenki i oglądając do niej teledysk usłyszałam dzwonek do drzwi.Pomyślałam sobie, że to pewnie jakaś dziewczyna która miała iść z Bradem,lecz to nie w jego stylu, on by nigdy nie pozwolił  żeby to dziewczyna miała po niego przychodzić.Po za tym usłyszałam znajomy męski głos.Tylko nie to.


Andrew


W ekspresowym tempie zerwałam się z kanapy i pobiegłam do pokoju.Niestety,żeby się do niego dostać musiałam iść przez korytarz w mieszkaniu który był jego "centrum".Andrew oczywiście mnie zauważył z czego nie byłam zadowolona, ponieważ mój stan nie świadczył o tym, że mam zamiar gdzieś iść.
-Hej-rzuciłam obojętnie na co Andrew odpowiedział mi z większym optymizmem.
-Jeszcze nie ubrana?
-A niby gdzie?- zaczęłam udawać, że nic nie wiem by tylko chłopak sobie poszedł.
-Selena mówiła, że mam po Ciebie przyjść na imprezę w klubie więc...o to jestem-Garfield pochylił się nade mną jakbym była nie wiadomo kim.
-Nie jestem księżniczką,nie wygłupiaj się- zaśmiałam się po czym dodałam: -Naprawdę musimy tam iść?
-Tak na prawdę, ubieraj się masz pół godziny-słysząc to natychmiast wbiegłam do mojego pokoju.Pół godziny to nie jest tak dużo jak na mnie.Zaczęłam wywalać wszystko z szafki żeby tylko znaleźć jakiś kawał szmaty który nadawałby się do klubu.Modliłam się abym coś znalazła aż w końcu wygrzebałam żółtą sukienkę z wycięciem na plecach którą kupiłam rok temu.Żeby dodać jej trochę pazura dobrałam do niej jasną jeansową krótką katanę i czarne lity z ćwiekami po bokach.Włosy lekko podkręciłam,na usta nałożyłam czerwoną szminkę a na powieki czarny cień.Przyszykowanie się zajeło mi nie całe 40 min.Spojrzałam na siebie w moim wielkim lustrze i głośno westchnęłam.Zlustrowałam dokładnie każdy milimetr mojego ciała by zobaczyć czy serio dobrze wyglądam.Byłam zadowolona z końcowego efektu,mam nadzieję że innym też się spodoba.Wyszłam z pokoju a Andrew siedział oparty o ścianę ze znudzonym wyrazem twarzy.Gdy spojrzał na mnie od razu zaświeciły mu się oczy.Wstał i przyglądał mi się z osłupieniem.W sumie to nie wiem czy wyglądałam aż tak bosko, ale skoro chłopakowi aż tak bardzo się spodobało to nie będę się wtrącać.
-To idziemy?
-Tak.
Poszliśmy do jego samochodu i po wejściu do niego pojechaliśmy do klubu.Wchodząc do środka,(lekko spóźnieni z resztą), od razu buchnął we mnie zmieszany zapach alkocholu,dymu papierosowego i drogich pefum.Zakręciło mi się od tego lekko w głowie, lecz nie dawałam po sobie tego poznać.


Muzyka


Hawaii Club to jeden z najlepszych w Nowym Jorku.Bardzo mi się podobał wystrój:w całej sali były porozstawiane palmy z kokosami i w niektórych miejscach stały fontanny.Koło tych  roślin był porozsypywany piasek.Moża było też zauważyć, że na suficie były przyczepione liny z jakimiś hawajskimi kwiatami.Czasem zamiast kanap były wielkie hamaki przyczepione do palm.Kelnerzy mieli na sobie tylko trawiaste spódnice i chodzili na boso.Kelnerki do tego miały góry od bikini lub staniki z kokosów które mnie bardzo śmieszyły.Wszędzie były kolorowe światła które co chwilę mnie oślepiały.Grała tu muzyka z największych list przebojów dlatego uważa się ten klub za najlepszy w okolicy.Choć impreza dopiero się rozkręcała niektórzy byli już zalani w trupa.Przy barze zobaczyłam moją przyjaciółkę która rozmawiała ze swoim chłopakiem.Podeszłam do niej i przywitałam się po czym skomplementowałam jej wygląd.Dziewczyna uczyniła to samo w moją stronę.Beau podał nam jakieś kolorowe drinki z małą parasolką i od razu wraz z moim towarzyszem je pochłoneliśmy.Wypiliśmy jeszcze może ze dwa żeby nie stracić nad sobą kontroli jak zrobiła to np.Selena wraz z Brooksem.To ich święto więc niech robią co chcą.Siedziałam na wysokim krzesełku koło barku gdy zadzwonił mój telefon.Znów numer zastrzeżony.Odebrałam z niechęcią by dowiedzieć się co tym razem chce mi powiedzieć.
-Ładnie dziś wyglądasz, podoba mi się twoja żółta sukienka która idelanie współgra z twoją czerwoną szminką-wzdrygnęłam się gdy to usłyszałam.Zaczęłam nerwowo rozglądać się po sali by zobaczyć czy ktoś mnie obserwuje.
-Posłuchaj, nie wiem kim jesteś i czego chcesz, ale mam jedną prośbę...Odwal się-wyłączyłam telefon by koleś już do mnie nie wydzwaniał.Zamówiłam kolejnego drinka i po wypiciu go postanowiłam pokazać kto tu najlepiej wie jak się poruszać.





Stanęłam na środku parkietu by wsłuchać się w rytm muzyki.Najpierw zaczełam się tylko bujać, ale potem dodałam to tego ruchy nogami i rękoma.Obkręcałam się co chwilę i zarzucałam włosami za siebie by wyglądało to bardziej seksownie.Wokół mnie ustawiła się nie mała grupka ludzi w tym moi przyjaciele i Brad.Wszyscy chłopacy i mężczyźni skierowali swój wzrok na mnie a dziewczyny patrzyły z zazdrością, że to nie one są na moim miejscu.Podchodząc tanecznym krokiem zachęcałam innych do towarzyszenia mi, lecz oni woleli patrzeć na to co ja robię.Zrzuciłam z siebie moją katanę i rzuciłam ją gdzieś w tłum.Poczułam czyjeś silne ręce na moich biodrach, więc odwróciłam się zobaczyć kto to.Na szczęście był to tylko Andrew.Chłopak spojrzał się na mnie i zaczął tańczyć razem ze mną.Muzyka która dudniła mi w uszach bardzo mi się podobała, najlepiej gdyby się nigdy nie skończyła.Po kolejnym obrocie straciłam równowagę i wpadłam na dość wysokiego i przystojnego chłopaka.Chciałam już przeprosić, ale zapatrzyłam się w niego jak w obrazek.On uczynił to samo nie odrywając ode mnie swojego wzroku.W końcu złapał mnie za ręke i zaczął gdzieś prowadzić.Mimo wolnie się uśmiechnęłam gdy przywarł mnie do ściany i patrzył na mnie z podążaniem.Zauważyłam, że w ręku trzyma butelkę z jakąć cieczą która najprawdopodobniej była alkocholem.Wyrwałam mu ją i opróżniłam jej zawartość.Mój wielki plan zapanowania nad sobą legł w gruzach.Rzuciłam butelkę gdzieś w głąb sali i przy okazji zobaczyłam Andrew który stał na środku i się w nas wpatrywał.Był chyba trochę zazdrosny a tego nie chciałam.Spojrzałam na mojego obecnego towarzysza który był strasznie podniecony.Pochyliłam głowę i zobaczyłam w jego spodniach dość duże wybrzuszenie.Musiałam się go jakoś pozbyć by iść do mojego przyjaciela.Nie było to łatwe bo brunet nie chciał mnie uwolnić.
-Wiesz co?-powiedziałam jak najbardziej namiętnie by jeszcze bardziej podniecić chłopaka.
-Co...?
-To-nie wiem co mną kierowało by to zrobić,ale po prostu złapałam go za jego krocze.Ciemnooki głośno jęknął a ja wykorzystałam to by go odepchnąć.Na moje nieszczęście zobaczył to Garfield który się wściekł i wybiegł z sali.Musiałam go dogonić.Wyszłam z klubu i buchnęło we mnie zimne powietrze które mnie orzeźwiło, ale nie otrzeźwiło.W moich żyłach nadal płynął alkochol.Rozglądałam się wokół siebie, lecz po Andrew ani śladu.


________________________________________________
Ugh zabijcie mnie za to, że tak późno dodaje, ale miała go pisać Jula a nie ja.Znowu z resztą.
Ogólnie to *cytuje* "Nie wiem co mną kierowało by to zrobić" czyli żeby napisać taki bardziej zboczony rozdział, jakoś tak mnie naszło XD
Jeszcze raz przepraszam za późno dodany rozdział, przynajmniej jest długi i coś się działo.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Błagam was o komentarze bo same wyświetlenia mi nie wystarczą, zależy mi na waszej opinii i to bardzo.
Dodawajcie się do obserwowanych,polecajcie gdzieś Revenge,komentujcie ,wchodźcie i w ogóle:)
Lots of love! x

P.S.:przepraszam za wszyyyyystkie błędy:(







Szablon wykonany przez Lady Spark